Odległość dzieląca nas od kurortu co chwila się zmniejszała. Po jakimś czasie potrafiłem już dostrzec jego zarys. Nieopodal ogromnej plaży stał dużych rozmiarów hotel, który otaczały palmy. Wisiały na nich transparenty powitalne, które cudem dostrzegłem z powietrza. Jeśli mnie wzrok nie mylił, to dostrzegłem strzegące kurortu hipokampy, które sprowadził kiedyś Posejdon.
Im bliżej byłem ziemi, tym więcej widziałem. Z powietrza ujrzałem wielki wodospad, który znajdował się niezbyt daleko naszego ośrodka wypoczynkowego.
Gdy nasze rydwany wylądowały powitały nas gorące nimfy morskie z drinkami. Poczęstowały nimi wszystkich, prócz drogiego Williama, który był tym gestem oburzony. Następna partia tancerek hula zaczęła wręczać każdemu z osobna klucze do pokoju, przy tym przydzielając kamerdynerów, którzy mieli być na nasze każde wezwanie, nie ważne czy nocą czy za dnia.
Pokoje dzieci 12 najważniejszych bogów znajdowały się na ostatnim piętrze. Mój pokój znajdował się obok pokoju Persefony. Pokój Nel został umieszczony po środku pokojów Imrego i Persefony. Na nieszczęście mojego przyjaciela, nie wiadomo jakim sposobem, pokój Marco był przy pokoju Imrego. Ja również nie miałem najlepiej. Niestety pokój Williama znajdował się tuż obok mego, a sypialnia Loren była między pokojem Hav'a, a Willa.
Wszedłem do swego pokoju. Jego ściany były pokryte beżową farbą, a na drewnianej podłodze został zasłany mięciutki dywan. Moim oczom ukazały się kolejne drzwi. które jak podejrzewałem, prowadziły do łazienki. Otworzyłem je, a ujrzałem wielgachną wannę, a obok niej jeszcze prysznic do kompletu. Nad umywalką, która znajdowała się nieopodal sedesu, wisiało nawet niezłych rozmiarów lustro.
Powróciłem do mojej sypialni i nieoczekiwanie, na jednej ze ścian zobaczyłem lustro weneckie, które pewnie ojciec przysłał bym mógł czuwać nad moją kuzynką. Spojrzałem przez nie, a moim oczom ukazała się Persefona wylegująca się na łóżku. Nie wiedziałem po jakie licho ojciec tak się o nią martwi skoro jest prawie dorosła, ale nie miałem zamiaru nikogo prosić o to, aby zdjął je ze ściany. Jeszcze raz zerknąłem przez nie i zobaczyłem kuzynkę odwróconą plecami do mnie wyglądającą przez okno. W końcu otworzyła szklane drzwi prowadzące na balkon i zniknęła z moich oczu. Po chwili oderwałem się od lustra i skierowałem się w stronę łóżka stojącego na przeciw wielkiej plazmy, której towarzyszył orszak zestawu stereo. Moja torba podróżna została przeniesiona przez mojego prywatnego kamerdynera do małej garderoby, która była przy łazience.
Łaziłem po pokoju w tę i we w tę nie mogąc się uspokoić przez sam nie wiem co. Jedyne co wiedziałem to to, że byłem wściekły i że chciało mi się jeść więc zawołałem swego lokaja. Gdy przyszedł zadałem mu pytanie:
- Kiedy będzie obiad, umieram z głodu?
- Posiłek odbędzie się za kwadrans na placu. - odpowiedział. - Jeśli panicz pozwoli, to zaprowadzę go na miejsce? - zadał pytanie, na które nie oczekiwał odpowiedzi, mogłem to stwierdzić, dlatego że od razu ruszył w stronę drzwi.
Razem z nim zeszliśmy na dół. Na placu stała Nel i rozmawiała z Imrem. Postanowiłem włączyć się do ich rozmowy, bez względu na to o czym była:
- Siema. - przywitałem się.
- Witaj Mordredzie. - powitał mnie Imre, natomiast Nel była jak zwykle milcząca.
- O czym tak rozmawiacie?
- Pytam się Nel, jak się jej tutaj podoba.
- Doprawdy? I co odpowiedziała? - udawałem zdziwienie.
- Zapytaj się jej sam, gdyż właśnie to robiłem, ale mi przerwałeś. - oświadczył.
- No to jak ci się tutaj podoba? - zapytałem z niechęcią.
- Jest przecudnie! - oświadczyła lekko skrępowana.
- No i super ... Ciekawe co na obiad.
- A ty ciągle myślisz o jednym ... - westchnął Imre.
- Ej no, padam z głodu!
- Nie jadłeś od czterech godzin i już zgłodniałeś? - zapytał zdziwiony.
- Stary, to przecież cztery godziny! To dwieście czterdzieści minut! - zawołałem, a Nel chichotała pod nosem, co o dziwo mi nie przeszkadzało.
- Od kiedy ty Mordziu umiesz liczyć? - zapytał Imre, który wiedział kiedy się ze mną żartuje, a kiedy nie.
- Odkąd wyjechaliśmy z Olimpu ... - mruknąłem, a w brzuchu głośno mi zaburczało, na co mój przyjaciel i jego towarzyszka wybuchnęli śmiechem.
- To doprawdy cud. - rzekł Imre ze łzami w oczach ze śmiechu.
- Taa. - mruknąłem i zauważyłem Persefonę, która stała na balkonie i prychała śmiechem. - A ty czego tam? - zapytałem.
- W zupełności zgadzam się z Imrem. - odpowiedziała.
- W zupełności zgadzam się z Imrem. - przedrzeźniłem ją. Pod moimi stopami ujrzałem malutki patyk, a że plac był zrobiony po części ze żwiru postanowiłem narysować karykaturę mojej kuzynki.
Narysowałem najpierw okrągłą głowę, a w niej oczy, usta oraz nos. Reszta ciała składała się z kresek. Nawet narysowałem jej włosy, które strasznie sterczały. Na koniec dodałem napis ''To jest Persefona". Moja ''modelka" mało nie wypadła z balkonu tak się śmiała, a Imre z Nel podziwiali moje arcydzieło z dolnej perspektywy:
- Co jak co, ale Mordziu talentu to ty za ćwierć drachmy nawet nie masz. - zaśmiał się Imre.
- Taki ty mądry to narysuj ładniej! - rzuciłem mu wyzwanie.
- Och, nie, nie ... - zaprotestował skromnie. - Nie jestem godzien tego zaszczytu. - prychnął śmiechem, a tymczasem Persefona znikła z balkonu i pojawiła się obok Nel. W końcu, ku mojej radości zabrzmiał gong na obiad.
Wszyscy ruszyliśmy do okrągłego stołu stojącego na patio(*w architekturze portugalskiej i meksykańskiej wewnętrzny dziedziniec) . Miejsca były podpisane karteczkami. Moje miejsce znajdowało się między Persefoną,a Williamem, którego tak nie cierpiałem.Na obiad było sushi.Gdy wszyscy zajęli wyznaczone im miejsca kelnerzy zaczęli znosić przykryte tace na stół. Jeden pracownik z obsługi, który miał podać posiłek Williamowi, niechcący się potknął i jedzenie wylądowało na głowie życiowego nieudacznika. Reszta obiadu minęła bardzo spokojnie. Wszyscy ze sobą rozmawiali, a ja tymczasem wcinałem tyle jedzenia, ile potrzebował mój żołądek, aby zaspokoić narastający głód.
Lena
Po obiedzie wszyscy udali się na spoczynek. Zdawało się, że wszyscy prócz Imrego i Nel byli zmęczeni po dzisiejszym dniu. Ja sama z resztą padałam z nóg, to co mówić o reszcie. Od razu poszłam w kierunku mojego pokoju, lecz po drodze zauważyłam na tablicy ogłoszeń, której wcześniej nie było na korytarzu, świstek papieru:
Przydział grup:
Grupa I:Mordred,Persefona,Hav,Loren
Grupa I:Mordred,Persefona,Hav,Loren
Grupa II:Marco,Nel,Imre
Grupa III:Emma,Tessa,William
Plan dla grupy I:
1.Zajęcia łucznicze
2.Wycieczka do SPA
3.Zajęcia rzeźbiarskie
4.Czas wolny
5.Kolacja
6.Zajęcia terenowe
7.Dyskoteka
8.Wedle uznania czyli czas wolny
Plan grupy II:
1.Zajęcia terenowe
2.Zajęcia rzeźbiarskie
3.Zajęcia łucznicze
4.Czas wolny
5.Kolacja
6.Wycieczka do SPA
7.Dyskoteka
8.Wedle uznania czyli czas wolny
Plan grupy III:
1.Zajęcia rzeźbiarskie
2.Zajęcia terenowe
3.Wycieczka do SPA
4.Czas wolny
5.Kolacja
6.Zajęcia łucznicze
7.Dyskoteka
8.Wedle uznania czyli czas wolny
Gdy przeczytałam wszystko, co zostało napisane na kartce, byłam lekko zasmucona myślą, że nie mogę być w jednej grupie z Nel, ale pocieszał mnie fakt, że Imre się nią zajmie, w końcu od początku to była jego misja, ja miałam być tylko do pomocy, ale przywiązałam się do Nel. No i był jeszcze Mordred. Jemu pewnie tez będzie smutno, albo raczej będzie wkurzony, że nie może być w grupie z kumplem. Ja za to miałam najgorzej. Byłam w tej samej grupie co ta zdzira! Matko. W sumie, jak się bardziej zastanowić to Mordred nie będzie znów taki smutny, bo będzie miał kogoś kto go pocieszy. Tą całą Loren.
Po chwili przyszedł Mordred.
- Znalazłaś coś ciekawego na tej kartce, że się na nią tak patrzysz? - zapytał się mnie kuzyn z nutką arogancji w głosie.
- Zdaje się, że tak. Popatrz. - wskazałam na wiszący żółty papier.
- Yhmm. Ciekawe ... - urwał wypowiedź, ale nie dlatego że się zastanawiał, ale dlatego że zobaczył uśmiechającą się Loren idącą w naszym kierunku.
- O. Cześć wam. Czemu się tak przyglądacie tej karteczce? - wtrąciła się do rozmowy różowa landryna.
- Rozporządzeniu grup i planie zajęć przewidzianemu dla nas na jutro. - odpowiedział Mordred flirtująco, że aż zachciało mi się wymiotować na ich widok. Postanowiłam od razu udać się do pokoju i zamknąć się w nim do dnia jutrzejszego.
Gdy przeczytałam wszystko, co zostało napisane na kartce, byłam lekko zasmucona myślą, że nie mogę być w jednej grupie z Nel, ale pocieszał mnie fakt, że Imre się nią zajmie, w końcu od początku to była jego misja, ja miałam być tylko do pomocy, ale przywiązałam się do Nel. No i był jeszcze Mordred. Jemu pewnie tez będzie smutno, albo raczej będzie wkurzony, że nie może być w grupie z kumplem. Ja za to miałam najgorzej. Byłam w tej samej grupie co ta zdzira! Matko. W sumie, jak się bardziej zastanowić to Mordred nie będzie znów taki smutny, bo będzie miał kogoś kto go pocieszy. Tą całą Loren.
Po chwili przyszedł Mordred.
- Znalazłaś coś ciekawego na tej kartce, że się na nią tak patrzysz? - zapytał się mnie kuzyn z nutką arogancji w głosie.
- Zdaje się, że tak. Popatrz. - wskazałam na wiszący żółty papier.
- Yhmm. Ciekawe ... - urwał wypowiedź, ale nie dlatego że się zastanawiał, ale dlatego że zobaczył uśmiechającą się Loren idącą w naszym kierunku.
- O. Cześć wam. Czemu się tak przyglądacie tej karteczce? - wtrąciła się do rozmowy różowa landryna.
- Rozporządzeniu grup i planie zajęć przewidzianemu dla nas na jutro. - odpowiedział Mordred flirtująco, że aż zachciało mi się wymiotować na ich widok. Postanowiłam od razu udać się do pokoju i zamknąć się w nim do dnia jutrzejszego.
Nel
Po tym sushi (które swoją drogą bardzo mi posmakowało) Imre zaprosił mnie na spacer po kurorcie. Jako iż był synem Hermesa, aż go nogi świerzbiły, by trochę pozwiedzać. Wyszliśmy z hotelu i szliśmy w stronę lasu, gdzie jak wspominał Hades powinien być wodospad.
Spacerowaliśmy w milczeniu. Byłam pochłonięta swoimi myślami. Między innymi: o moim braciszku, który był ze mną bardzo zżyty, o ciotce (zastanawiało mnie czy w końcu znalazła jakąś pracę) oraz o grobie taty, czy ktoś dalej go pielęgnuje i w jakim stanie znajduje się obecnie?
Szłam ze spuszczoną głową, bo wtedy jakoś lepiej mi się myślało.
W końcu przystanęliśmy. Imre rozglądał się jakby sprawdzał teren, a ja rozmyślałam nad przyziemnymi sprawami ...
Nie zauważyłam kiedy doszliśmy na miejsce. Obok tego wodospadu strasznie szumiało, więc blondyn postanowił zaprowadzić nas trochę dalej od tego miejsca, by móc swobodnie rozmawiać. W dalszym ciągu szłam z pochyloną głową, co w końcu zirytowało Imrego:
- O czym tak myślisz? - zapytał łagodnie.
- O wszystkim ... - odpowiedziałam.
- Czyli?
- Czyli o mojej rodzinie, edukacji ... Takie tam ziemskie sprawy.
- Yhym. - najwyraźniej ta odpowiedź go zadowoliła - Nel, czy mogłabyś spojrzeć mi w oczy?-zapytał po chwili.
- Po co? - odpowiedziałam pytaniem w dalszym ciągu z głową skierowaną do ziemi.
- Chcę ci coś powiedzieć ... - rzekł trochę zawstydzony.
Milczałam. Teraz w moich myślach panował chaos. Jak ja im wszystko wytłumaczę? To gdzie byłam, z kim się zadawałam i takie tam ... Nawet nie usłyszałam co powiedział do mnie Imre, więc postanowiłam podnieść głowę, a wtedy on pocałował mnie delikatnie w usta ...
Nigdy nie czułam się lepiej. To było niezwykłe uczucie! Pocałunek był krótki, ale namiętny. Tak na marginesie to do tej pory nie umiałam się całować ... Imre był świetnym nauczycielem.
Gdy w końcu nasze wargi się rozłączyły byłam bliska omdlenia, a mój ''partner" był cały czerwony na twarzy, z resztą tak jak ja. Oboje byliśmy lekko zdenerwowani. Tak jak przedtem spuściłam głowę i nie odważyłam się spojrzeć na mojego towarzysza. Z kolei Imre zaczął się rozglądać, po czym, gdy już ochłonęliśmy zapytał:
- Masz jeszcze ochotę pospacerować czy wolisz byśmy już wracali do hotelu?
- M-myślę, że możemy j-jeszcze trochę pochodzić. - wyjąkałam, ten pocałunek tak mną wstrząsnął, że do tej pory nie mogłam się pozbierać.
- No to chodźmy. - spojrzał na moją prawą rękę i gestem swojej lewej zaproponował by śmiało uścisnęła jego. Delikatnie wsunęłam swoją smukłą rękę, w jego delikatną i ciepłą dłoń.
- Nie bój się, nie jest z porcelany. - uspokoił mnie żartem, co poskutkowało i pewniej ją uścisnęłam.
W dalszym ciągu spacerowaliśmy, tylko z taką subtelną różnicą, że trzymaliśmy się za ręce. Byłam tym trochę przytłoczona, ale wiedziałam, że przy Imrem mogę czuć się swobodnie i bezpiecznie ...
Moje myśli krążyły nad wspomnieniem dotyku warg Imrego. Były takie delikatne i zmysłowe. aseraz mój umysł wariował, że nie mogłam skupić się na niczym innym, niż pocałunku Imrego i dotyku jego dłoni, która była o wiele większa od mojej.
Mordred
Po spotkaniu z Loren w korytarzu wróciłem do swojego pokoju i walnąłem się na łóżko, by odbyć małą drzemkę po tym, jak najadłem się do syta sushi. Oczywiście obudziłem się późnym wieczorem i nawet nie zauważyłem, że lokaj był w moim pokoju i zostawił mi list. Ale nie byle jaki, napisany został mojej mamy ręką.
Coś we mnie zadrżało. Chciałem wiedzieć co Nemezis mi miała do powiedzenia. To było bardzo nurtujące pytanie. Co takiego chciała powiedzieć i co skłoniło ja tego, żeby napisać list zamiast stanąć ze mną twarzą w twarz i wydusić to z siebie.
Rozpieczętowałem kopertę z napisanym moim imieniem. Wyjąłem z niej kartkę formatu A4 złożoną na cztery części. Trochę bałem się ją rozłożyć, lecz ciekawość przezwyciężyła strach. Zacząłem czytać tekst zaadresowany do mej osoby:
Synku,
Proszę wybacz mi, że nie mogę być przy Tobie Naprawdę tego chciałam, ale pewne rzeczy nie pozwalały mi na to. Masz prawo być na mnie zły za to, że Cię zostawiłam, gdy byłeś brzdącem. Wiedz, że nie będę winić Cię, jeśli mnie nienawidzisz.
Jesteś już dorosłym mężczyzną i mogę sobie tylko wyobrazić jak panny biegają sznurem za moim małym chłopcem. Już wkrótce będziesz musiał wybrać kobietę swego życia i może los pozwoli, że będę mogła spędzić jeden dzień ze swoim pierworodnym. Marzę o tej chwili już od dawna. Jeśli jednak nie będziesz chciał, zrozumiem.
Jak sądzę jesteś w kurorcie, w którym poznałam Twojego ojca. Może opowiem teraz Ci co nie co. Na początku rzucaliśmy sobie ukradkowe spojrzenia, ale pewnego dnia on zebrał się na odwagę i zaprosił mnie na wieczorny spacer. To był najcudowniejszy spacer ze wszystkich, na które kiedykolwiek poszłam. Dzięki Hadesowi poznałam świat od tej strony, której nie widziałam. Dzięki Twemu ojcu mój świat zmienił się na lepszy, piękniejszy i wszystko wokół miało sens dzięki niemu. Do czasu gdy się poznaliśmy, nie znałam tak wielu uczuć, radości, szczęścia, a przede wszystkim miłości.
Mam nadzieję, że dziewczyna, którą poznasz zrobi to samo z Twoim światem. Jeśli chcesz się ze mną spotkać, to powiedz swemu lokajowi, a on już będzie wiedział co zrobić. Synku, mam jeszcze tak wiele Ci do powiedzenia...
Spacerowaliśmy w milczeniu. Byłam pochłonięta swoimi myślami. Między innymi: o moim braciszku, który był ze mną bardzo zżyty, o ciotce (zastanawiało mnie czy w końcu znalazła jakąś pracę) oraz o grobie taty, czy ktoś dalej go pielęgnuje i w jakim stanie znajduje się obecnie?
Szłam ze spuszczoną głową, bo wtedy jakoś lepiej mi się myślało.
W końcu przystanęliśmy. Imre rozglądał się jakby sprawdzał teren, a ja rozmyślałam nad przyziemnymi sprawami ...
Nie zauważyłam kiedy doszliśmy na miejsce. Obok tego wodospadu strasznie szumiało, więc blondyn postanowił zaprowadzić nas trochę dalej od tego miejsca, by móc swobodnie rozmawiać. W dalszym ciągu szłam z pochyloną głową, co w końcu zirytowało Imrego:
- O czym tak myślisz? - zapytał łagodnie.
- O wszystkim ... - odpowiedziałam.
- Czyli?
- Czyli o mojej rodzinie, edukacji ... Takie tam ziemskie sprawy.
- Yhym. - najwyraźniej ta odpowiedź go zadowoliła - Nel, czy mogłabyś spojrzeć mi w oczy?-zapytał po chwili.
- Po co? - odpowiedziałam pytaniem w dalszym ciągu z głową skierowaną do ziemi.
- Chcę ci coś powiedzieć ... - rzekł trochę zawstydzony.
Milczałam. Teraz w moich myślach panował chaos. Jak ja im wszystko wytłumaczę? To gdzie byłam, z kim się zadawałam i takie tam ... Nawet nie usłyszałam co powiedział do mnie Imre, więc postanowiłam podnieść głowę, a wtedy on pocałował mnie delikatnie w usta ...
Nigdy nie czułam się lepiej. To było niezwykłe uczucie! Pocałunek był krótki, ale namiętny. Tak na marginesie to do tej pory nie umiałam się całować ... Imre był świetnym nauczycielem.
Gdy w końcu nasze wargi się rozłączyły byłam bliska omdlenia, a mój ''partner" był cały czerwony na twarzy, z resztą tak jak ja. Oboje byliśmy lekko zdenerwowani. Tak jak przedtem spuściłam głowę i nie odważyłam się spojrzeć na mojego towarzysza. Z kolei Imre zaczął się rozglądać, po czym, gdy już ochłonęliśmy zapytał:
- Masz jeszcze ochotę pospacerować czy wolisz byśmy już wracali do hotelu?
- M-myślę, że możemy j-jeszcze trochę pochodzić. - wyjąkałam, ten pocałunek tak mną wstrząsnął, że do tej pory nie mogłam się pozbierać.
- No to chodźmy. - spojrzał na moją prawą rękę i gestem swojej lewej zaproponował by śmiało uścisnęła jego. Delikatnie wsunęłam swoją smukłą rękę, w jego delikatną i ciepłą dłoń.
- Nie bój się, nie jest z porcelany. - uspokoił mnie żartem, co poskutkowało i pewniej ją uścisnęłam.
W dalszym ciągu spacerowaliśmy, tylko z taką subtelną różnicą, że trzymaliśmy się za ręce. Byłam tym trochę przytłoczona, ale wiedziałam, że przy Imrem mogę czuć się swobodnie i bezpiecznie ...
Moje myśli krążyły nad wspomnieniem dotyku warg Imrego. Były takie delikatne i zmysłowe. aseraz mój umysł wariował, że nie mogłam skupić się na niczym innym, niż pocałunku Imrego i dotyku jego dłoni, która była o wiele większa od mojej.
Mordred
Po spotkaniu z Loren w korytarzu wróciłem do swojego pokoju i walnąłem się na łóżko, by odbyć małą drzemkę po tym, jak najadłem się do syta sushi. Oczywiście obudziłem się późnym wieczorem i nawet nie zauważyłem, że lokaj był w moim pokoju i zostawił mi list. Ale nie byle jaki, napisany został mojej mamy ręką.
Coś we mnie zadrżało. Chciałem wiedzieć co Nemezis mi miała do powiedzenia. To było bardzo nurtujące pytanie. Co takiego chciała powiedzieć i co skłoniło ja tego, żeby napisać list zamiast stanąć ze mną twarzą w twarz i wydusić to z siebie.
Rozpieczętowałem kopertę z napisanym moim imieniem. Wyjąłem z niej kartkę formatu A4 złożoną na cztery części. Trochę bałem się ją rozłożyć, lecz ciekawość przezwyciężyła strach. Zacząłem czytać tekst zaadresowany do mej osoby:
Synku,
Proszę wybacz mi, że nie mogę być przy Tobie Naprawdę tego chciałam, ale pewne rzeczy nie pozwalały mi na to. Masz prawo być na mnie zły za to, że Cię zostawiłam, gdy byłeś brzdącem. Wiedz, że nie będę winić Cię, jeśli mnie nienawidzisz.
Jesteś już dorosłym mężczyzną i mogę sobie tylko wyobrazić jak panny biegają sznurem za moim małym chłopcem. Już wkrótce będziesz musiał wybrać kobietę swego życia i może los pozwoli, że będę mogła spędzić jeden dzień ze swoim pierworodnym. Marzę o tej chwili już od dawna. Jeśli jednak nie będziesz chciał, zrozumiem.
Jak sądzę jesteś w kurorcie, w którym poznałam Twojego ojca. Może opowiem teraz Ci co nie co. Na początku rzucaliśmy sobie ukradkowe spojrzenia, ale pewnego dnia on zebrał się na odwagę i zaprosił mnie na wieczorny spacer. To był najcudowniejszy spacer ze wszystkich, na które kiedykolwiek poszłam. Dzięki Hadesowi poznałam świat od tej strony, której nie widziałam. Dzięki Twemu ojcu mój świat zmienił się na lepszy, piękniejszy i wszystko wokół miało sens dzięki niemu. Do czasu gdy się poznaliśmy, nie znałam tak wielu uczuć, radości, szczęścia, a przede wszystkim miłości.
Mam nadzieję, że dziewczyna, którą poznasz zrobi to samo z Twoim światem. Jeśli chcesz się ze mną spotkać, to powiedz swemu lokajowi, a on już będzie wiedział co zrobić. Synku, mam jeszcze tak wiele Ci do powiedzenia...
Wiedz, że zawsze będę Cię kochać, Mama.
''Mamo, tak bardzo chcę cię spotkać.'' - w mojej głowie była teraz tylko ta jedna myśl, która sprawiła, że z moich oczu popłynęły gorące łzy. Chciałem teraz pobiec do niej i prosić o to, żeby nie przepraszała tylko ze mną została. Tak bardzo mi jej brakowało Nie chodzi o to, że ojciec źle mnie wychował, tylko że brakowało mi matczynych objęć i rad, takich jakie dawał matka synowi, by pomóc pierworodnemu zdobyć dziewczynę. Tak to już było, syn Piekła tęsknił za matką. Jaki wstyd, ale nie obchodziło mnie to, odebrano mi czas spędzony z matką i chcę go teraz odzyskać. Czymże jest moja tęsknota w porównaniu z tym, co ona czuje. Musiała zostawić dwie najważniejsze osoby w swoim życiu po to, aby świat nie pogrążył się powtórnie w chaosie po to, aby nie zaznano niesprawiedliwości w ludzkim świecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz