Lena
W cukierni było mało klientów. Moja zmiana dobiegała końca, lecz ja wciąż martwiłam się o interes zmarłych rodziców. Wiedziałam, że istniała możliwość, iż wkrótce zbankrutuję więc musiałam wymyślić coś, co temu zapobiegnie.
- Pomóc ci z tym towarem, Rose – zapytałam mojej najlepszej przyjaciółki od czwartej klasy, a zarazem współpracownicy od niedawna. Znała się ona lepiej na prowadzeniu biznesu niż ja i zawsze była chętna do pomocy przyjaciołom.
- Nie ma potrzeby. Poradzę sobie, a ty idź do domy i odpocznij – odpowiedziała mi tymi słowami i poszła powolnym krokiem z towarem.
- Kochana jesteś – rzuciłam do niej kiedy była daleko ode mnie, ale i tak usłyszała. – Do zobaczenia – i wyszłam z cukierni.
Wróciłam do domu pogrążona w myślach o tym jak bardzo chciałabym żeby wszystko było tak jak dawniej gdy rodzice żyli, a cukiernia była w jak najlepszym porządku. Tęskniłam za tymi czasami i nie potrafiłam się z tym wszystkim pogodzić.
Byłam załamana. Wzięłam jakiś trunk z barku, usiadłam na kanapie i włączyłam jakąś operę mydlaną. Okazało się, że było w niej dużo wątków miłosnych więc postanowiłam nie przełączać. Po krótkim czasie oglądania zaczęłam się zastanawiać nad okrutnym losem kochanków, bo przez wielką miłość, która ich połączyła, zginęli. Chciałam by i mnie ktoś kiedyś tak mocno pokochał, że byłby gotów poświęcić dla mnie życie. Ale kto zechciałby taką kobietę jak ja. W końcu moje przemyślenia przestały dotyczyć tylko opery, ale i także całego mojego życia, które było zwyczajnie proste, nie takie jak ich czyli przepełnione miłością i oddaniem drugiej osobie.
Po wypiciu dwóch lampek wina udałam się do łazienki na długą i odprężającą kąpiel. Gdy skończyłam, wyszłam z łazienki i przemieszczałam się w stronę wielkiej sypialni gdzie znajdowało się moje łóżko. Opadłam na nie zmęczona i ubita po całym ciężkim dniu w pracy. Zasnęłam w mig i zaczęłam śnić o moim przystojnym księciu z bajki, którym był Damon.
Spałam jak skała do czasu, gdy mój budzik zadzwonił. Ledwo spostrzegłam, że był już ranek a niedługo miała nadejść pora by udać się do pracy. Wstałam z łóżka i poszłam do kuchni, by przyrządzić sobie pożywne śniadanie i poranną kawę. Po krótkim czasie spędzonym w kuchni wyszłam do pracy i mogłam powitać nowy, lepszy dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz