Lena
Rozpoczął się kolejny tydzień. Mając postawiony cel, postanowiłam do niego dążyć. Chciałam włożyć całą swoją energię w pracę i poszukiwania, aby uzyskać oczekiwany efekt. Wiedziałam, że czeka mnie dużo ciężkiej pracy i teraz nie zamierzałam się tak łatwo poddawać. Wszystko znajdowało się w moich rękach. Musiałam tylko uwierzyć w to, że mi się uda.
W pracy nic się nie zmieniło. Wciąż przychodziło do cukierni zbyt mało klientów, aby móc wszystko opłacić i dać pracownikom wypłaty. Na to wciąż brakowało mi pieniędzy. Jeżeli teraz odnajdę rozwiązanie naszego problemu, wyciągnę biznes z kryzysu. To była na razie nasza jedyna szansa, by odbić się od dna i w jakiś sposób uzyskać na wszystko pieniądze, bez których się nie obejdzie.
- Witaj Rosi. – jak zawsze przyszła pierwsza, aby przygotować cukiernie do otwarcia. Uznała, że ja i tak mam zbyt dużo na głowie, by i tym się zajmować.
- Hej, myślałam, że przyjdziesz dzisiaj później. – zwróciła się do mnie. Była, jak zwykle uśmiechnięta. Nie dało się z nią nie zaprzyjaźnić, zawsze miała dobry wpływ na ludzi. – Robiłaś coś ciekawego w weekend?
- Wydaje mi się, że nie. A przynajmniej patrząc na to z twojej perspektywy. I nie, nie poznałam nikogo w ostatnim czasie.
- Kiedy ty w końcu znajdziesz sobie faceta, skoro przesiadujesz w pracy lub troszczysz się o innych, oprócz siebie.
- Nie mam czasu na takie rzeczy. A poza tym, mężczyzna nie jest potrzebny mi do szczęścia.
- A ja uważam wręcz odwrotnie. Dobrze mieć kogoś przy sobie w trudnych i radosnych chwilach. Budzisz się i zasypiasz z myślą, że on będzie zawsze przy tobie i nigdy cię nie opuści. Miło jest kochać i być kochaną. Moja droga, miłość to cudowne uczucie, a ty musisz je odnaleźć. Uwierz mi.
- Na razie mam ważniejsze sprawy do załatwienia, niż uganianie się za chłopakami.
- Jak tam sobie chcesz. Ja na twoim miejscu przemyślałabym tą decyzję. Musisz się chociaż trochę zrelaksować. Zbyt mocno przejmujesz się wszystkim.
- Może masz rację lecz na razie nie mam zamiaru się poddawać. Wciąż mam zbyt wiele do stracenia, aby teraz choć trochę odpuścić. – Spojrzałam na twarz Rosi, posmutniała. Nie lubiłam i nie chciałam sprawiać jej przykrości. – Przepraszam. Nie powinnam się tak zachować. Chciałaś dobrze.
- Ja też przepraszam. Nie powinnam na ciebie tak nalegać. Rozumiem to, że nie chcesz stracić jedynej pamiątki, która została ci po rodzicach, ale musisz myśleć również o sobie. Ty wciąż żyjesz i nadal jesteś moją najlepszą przyjaciółką, nic tego nie zmieni. – Po tych słowach uścisnęła mnie jak zawsze i byłyśmy pogodzone. Rosi to jedyna rodzina jaka mi została. Wszyscy, którzy byli dla mnie ważni, zginęli i została mi tylko ona. Nie chciałam jej stracić i zrobiłabym wszystko, aby do tego nie dopuścić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz