Lena
Dzisiejszy dzień był dniem, w którym miałam opuścić znany mi świat, a udać się tam, gdzie nikt żywy się nie dostał. Bałam się tego, co mnie tam czeka lecz nie mogłam ulegnąć temu strachowi. Zbyt wiele, by mnie to kosztowało. Teraz waży się moje życie i wszystko inne nie ma znaczenia. Musiałam pożegnać się z tym światem na zbyt długi czas. Nie chciałam opuszczać tego, do czego już się przyzwyczaiłam, to odejście było tak jak zostawienie kawałka siebie. Chwila, która zmieni moje życie, nadeszła. Demeter, ja i Liz stałyśmy na środku ogrodu, w którym jadłyśmy śniadanie. Niedługo miał przybyć Mauricio - sługa Hadesa. Nerwy mnie brały jak cholera, ale starałam się opanować, bo do tej pory trzymałam je na wodzy. Teraz zostało tylko czekanie na to, co się stanie. Przybył. Zjawił się znikąd, a teraz szedł w naszą stronę.
- Pani - zwrócił się wpierw do Demeter, kłaniając się, a później do mnie - Persefono, nadszedł czas, w którym udasz się ze mną - oznajmił to tak władczym głosem, że aż się przeraziłam.
On ruszył, ja za nim. Jeszcze na chwilę odwróciłam się w stronę, a ujrzałam jej oczy przepełnione matczyną miłością, patrzyła na mnie tak, jakbym była jej prawdziwą córką. Mogłam się również tego spodziewać, skoro moja dusza mieszkała w ciele Persefony, ale miałam wątpliwości co do tego, czy patrzyła na mnie w ten sposób tylko z tego powodu. Ten świat był całkowicie inny, niż ten, w którym żyłam do tej pory. Wszystko było inne, nie było żywej duszy, oprócz Charona, który nic nie mówił. Słyszałam jedynie okropne lamenty dusz, znajdujących się w Styksie.
- Wszystko dobrze, Persefono - zapytała się Liz.
- Dlaczego dusze znajdują się tutaj, skoro mogą znaleźć ukojenie na Polach Elizejskich?
- Bo taka jest rola Hadesa w tym wszystkim. Musi je sprawiedliwie osądzić i być bezstronny, bez względu na to, czy popiera ich decyzje, czy nie. Wydaje wyroki, które są według niego słuszne. Jego boska rola jest najtrudniejsza, choć można sądzić, że wydawanie wyroków na innych jest łatwiejsze, niż na samego siebie, ale nie zawsze pokrywa się to z prawdą, gdy ma się przed sobą wieczne życie. - Liz wciąż mówiła bardzo ważne rzeczy, a ja musiałam nie pogubić się w tym wszystkim. - Hades czasem daje duszom nowe szanse, by miały możliwość zaczęcia nowego życia bez popełniania tych samych błędów. Próbuje on pomóc, choć nie może ingerować w ich ludzkie życie stara się załatwiać wszystko w inny sposób.
Po tej pogadance nastała nienaturalna cisza. Nikt nie odważył się jej przerwać, dopóki nie dotarliśmy do pałacu Hadesa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz