Lena
- Wreszcie znalazłam coś o Demeter – pomyślałam. Myślałam, że nie znajdę niczego związanego z tą boginią. Powoli traciłam nadzieje iż odnajdę cokolwiek przydatnego w sytuacji cukierni rodziców, którzy zapisali mi ją w testamencie rok temu. Niestety mieli wypadek samochodowy i umarli na miejscu zanim przyjechała pomoc, a ja nawet nie miałam czasu aby pożegnać się z nimi. W ten biznes włożyli dużo czasu i wysiłku, którego nie pozwolę zmarnować.
Przeglądałam wszystko co było związane z Demeter, głównie były to rytuały służące do zasiania ziaren aby uzyskać jak najlepsze plony itd, ale mnie to nie interesowało. Moje poszukiwania wciąż trwały lecz bez efektów. Byłam już tym wszystkim wykończona i nie posiadałam żadnych zapasów energii. Chciałam żeby wszystko było po staremu, bo ja nie dawałam sobie w tej chwili rady. Tęskniłam za rodzicami, którzy codziennie mówili mi jakieś mądrości życiowe. Do tej pory, ani jedna nie była mi potrzebna. Tęskniłam za tym jak bardzo dbali o innych i zawsze służyli pomocą, chciałam być taka jak oni, ale nic z tego nie wyszło. Teraz wiem, jak to jest tęsknić za kimś i z trudem powrócić do normalnego życia. Próbowali nauczyć mnie jak radzić sobie samej i nie polegać tylko na innych, lecz dla nich też nie było to proste, patrzeć jak ja dorośleje. Mówili, że zawsze będę ich małą córeczką.
Na samo wspomnienie o rodzicach zachciało mi się płakać. Łzy leciały mi z oczu jak szalone i skapywały na stare karty księgi. Moje oczy nie chciały przestać za wszelką cenę, a ja nie miałam już sił, by przerwać. W końcu mój umysł nie wytrzymał i przysnęłam.
Gdy się ocknęłam , nastał wieczór. Jedynie światło wpadające przez okno oświetlało pokój. Leżałam na sofie zwinięta kłębuszek prawie jak mały i śpiący kotek. Wolumin otworzony na przypadkowej stronie znajdował się na podłodze u stóp wersalki. Podniosłam go ostrożnie, gdyż niektóre strony były lekko wilgotne od wylanych przeze mnie łez. Umieściłam go na stoliku znajdującym się nieopodal kanapy. Później poszłam do łazienki, aby wziąć prysznic i zmyć żal, który mnie obciąża.
Oddaliwszy się od łazienki ponownie podeszłam do stolika, by wziąć tom. Zdążył on wyschnąć z mych łez, jedynie jedna kartka trochę się pokarbowała. Zrobiło mi się trochę przykro, że zniszczyłam jedną z wielu stron tak starego dzieła.
Idąc do sypialni zauważyłam coś napisanego, co na pierwszy rzut oka kusiło aby przeczytać. Podjęłam się tego. Było to trudne do zrobienia, gdyż wielu słów znaczenia nie pojmowałam. Po wielu próbach dokonałam tego. Dowiedziałam się co tam zostało zapisana. Po przeczytaniu tekstu ogarnęła mnie błoga radość. Nareszcie odnalazłam rozwiązanie mego męczącego kłopotu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz