Gdy wychodziłam ze statku, coś złapało mnie za nogę. Była to oślizgła ręka zakończona pazurami, która zostawiła krwawy ślad na mojej gładkiej łydce. Piekło jak cholera, i wtedy...
- Wybacz Persefono - przeleciało mi przez głowę - Będę szanować twoje ciało, tak, jakby było moje własne, obiecuję.
- Odczep się. Aaa. Spadaj!!! - Wrzeszczałam w niebo głosy i w końcu ten duch się ode mnie odwalił.
Przyszedł po nas Hades. Nigdy bym nie pomyślała,że właśnie tak mógłby wyglądać ów władca podziemi. Był człowiekiem (o ile człowiekiem można go nazwać) po czterdziestce.Miał kruczo-czarne włosy ułożone w nieładzie, na oko miesięczny zarost (jak mi się wydawało regularnie podcinany) oraz te oczy. Duże,brązowe oczy, w których malowała się nonszalancja. Ubrany w czarny garnitur i z cygarem w ustach. Na kciuku miał prześliczny sygnet z literą "H" (co zapewne było powiązane z jego imieniem). Mimo iż był w kwiecie wieku, to całkiem nieźle się trzymał. Sprawiał wrażenie jakby był gotowy jednocześnie do kompromisu jak i do walki. Nie rozumiałam tego, aczkolwiek wywarło to na mnie niezwykły podziw.
Staną na przeciw mnie, wziął mą rękę i lekko ucałował. Następnie rzekł:
- Niebywale jest mi miło gościć cię w moich skromnych progach, Persefono.
- Mnie również jest miło z tego powodu. Można by rzec że sprawia to niemałą przyjemność skoro dawno żeśmy się nie widzieli.
- Było to tak dawno temu, że aż ledwo cię poznałem. Wyrosłaś na piękną boginie, moja droga. Lecz teraz nie jest czas na wspominanie, chodźmy do jadalni, kolacja czeka.
Nie mylił się co do tego, że kolacja czeka. Byłam zdziwiona perspektywą jedzenia kolacji w towarzystwie Hadesa. Wydawał się trochę groźny, ale póki co, wyszło, że z niego całkiem równy gość. Stół był zastawiony dla czterech osób. Kieliszki były wypełnione najlepszym czerwonym winem, zastawa była nowiusieńka, a żarcia było od groma.
Ciekawość mnie zżerała, kim była ta czwarta postać lecz miałam świadomość tego, że dzisiaj się nie dowiem, skoro nie przybyła.
Po skończonej kolacji, Hades wstał od stołu i kiwną na nas ruchem, który mówił, żebyśmy podążały za nim. Wykonałyśmy posłusznie polecenie.Ruszyliśmy po ogromnych drewnianych schodach. Były mosiężne i dawały ułudę, jakby były ręcznie robione.
- One są ręcznie robione siostrzenico - przeraził mnie głos, który usłyszałam w głowie z nie nacka.
Pomyślałam, że on chyba czyta mi w myślach, więc lepiej zakończę chwilowo swoją paplaninę i będę siedzieć cicho.
Pan Cienia prowadził mnie do końca korytarza, a tam, wskazał mój przyszły pokój.Pokazał mi wszystko co i jak, ale na chwilę ucichł. Popatrzył się na moją nogę i szyderczo się uśmiechną. W końcu odezwał się i ...
- Czyżby twoje boskie ciałko robiło furorę wśród moich duszyczek? - Zdziwił mnie sposób, w jaki się do mnie odezwał. Myślałam, że bogowie, tacy jak on, są bardziej wyrafinowani i mają inną technikę wysławiania się, ale w pewnym sensie zadowoliło mnie jego dziwne poczucie humoru, bo rozweselił mnie.
- Wydaje mi się, że mnie polubili - zaśmiałam się w duchu - ale następnym razem wolałabym uniknąć takich sytuacji.
- Wszystko dla mojej ulubienicy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz