środa, 1 lipca 2015

Rozdział 3

Lena
Nastał kolejny dzień, a na mnie czekało dużo pracy, choć wcale nie chciało mi się wygrzebywać z łóżka, musiałam to zrobić. Postanowiłam przywitać ten dzień z pozytywnym nastawieniem i zacząć go jak należy. Wiedziałam, że muszę dzisiaj poszukać czegoś, co by pomogło cukierni, ale nie zamierzałam zmarnować pięknego, niedzielnego poranka. Ubrana w sportowy strój wyszłam pobiegać i pooddychać świeżym powietrzem.
Minęło południe zanim wróciłam do domu. Po kąpieli, którą odbyłam po powrocie, ubrana w codzienny strój udałam się po ciasteczka i kawę. Później poszłam do salonu, gdzie na stoliku leżała księga, którą wczoraj położyłam, gdy wróciłam z pracy. Teraz, postawiłam na jej miejsce ciasteczka i filiżankę. Usadowiłam się wygodnie na kanapie i wznowiłam poszukiwania.
Na razie nie znalazłam żadnej wzmianki o Demeter, ani o tym, co mogłoby mi pomóc w rozwiązaniu problemu w cukierni. Nie zrażałam się i wciąż szukałam czegokolwiek przydatnego w mojej sytuacji. Niektórzy nazwaliby to nadmierną wiarą, a ja, zwykłym optymizmem i odpowiednim podejściem. Uważałam, że jeszcze nie czas by się poddawać.

Persefona i Demeter 
Bawiłyśmy się, śpiewałyśmy i śmiałyśmy się, a mama wciąż patrzyła na nas. W jej wzroku kryła się obawa, więc wiedziałam już, że się czymś martwi, ale bałam się cokolwiek mówić bo znów mogłaby mnie odepchnąć. Denerwowało mnie trochę jej nastawienie wobec mnie, zawsze, gdy pojawił się problem odpychała mnie od niego, albo mówiła, że nic się nie dzieje. Bolało mnie to, że nie mogę jej w niczym pomóc, ale wiem też, że robiła to dla mojego dobra i dbała o mnie, jak to każda matka. Uważam, że powinna współpracować ze mną i z innymi, gdy sytuacja tego wymagała i na nas polegać.

*** 

Problemy w Hadesie narastały w sile. Poddani zaczęli wierzyć, że Pani ich nie kocha i nigdy nie wróci. Muszę uporać się z tym, inaczej brak działań poniesie za sobą ogromne konsekwencje, z którymi będę musiała sobie radzić. Pola Elizejskie to najlepsze miejsce w Krainie Cieni, nie ma tam smutku, żalu, goryczy i lęku. Dusze zamieszkałe na tym terenie traktowały ją jak matkę, a te które nie doznały ukojenia wędrowały nad rzekę Late, by odrzucić stare życie i zacząć nowe. Ale i tak po jakimś czasie trafiały tam, gdzie ich miejsce. Nikt im nie odmawiał szczęścia, prócz ich samych nakładających na siebie winę. Lecz to nie ja byłam od sądzenia dusz, tylko Hades, moim zadaniem było tylko dostarczenie im uczuć, które powodowałyby szczęście.
Persefona nie podoła temu zadaniu, tylko ktoś kto ma odpowiednią motywację dokona tego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz